niedziela, 9 grudnia 2018

396. Kiedy ciebie nie ma


396. Kiedy ciebie nie ma
Ellie ma piętnaście lat, jest wymarzonym, grzecznym dzieckiem i nagle znika. Ma kochanego chłopca, zbliża się do egzaminów i w zasadzie ma całe życie przed sobą, więc co sprawia, że z dnia na dzień przepada jak kamień w wodę? Jej matka, Laurel, nawet po wielu latach głęboko wierzy, ze uda jej się odnaleźć córeczkę, która nadawała sens jej życiu. Jej rodzina się rozpada, ale spotkanie czarującego Floya może pomóc jej pozbierać się na nowo. Nie spodziewa się jednak, że mała córeczka tego mężczyzny, Poppy, przywróci jej pamięć o kochanej Ellie.

Tematyka i narracja
Lisa Jewell przywołuje w tej książce wiele trudnych tematów, które są traktowane w dwojaki sposób - niektóre autorka opisuje bardziej szczegółowo, prawdziwie grzebie się w danym wątku, a z drugiej strony inne poruszone są bardzo pobieżnie. Nie jest to również książka zupełnie nieprzewidywalna, ponieważ wiele wątków można było się domyślić, chociaż nieprzyjemnym zaskoczeniem było to, do czego posunąć mogą się ludzie, by osiągnąć własne "ważniejsze" cele.

Z pewnością nie jest to książka trudna w odbiorze, gdyż autorka posługuje się przystępnym językiem, jednak stosuje tu pewien zabieg, dzięki któremu łatwo jest się pogubić. Mianowicie chodzi o poprowadzenie narracji z różnych perspektyw, ale i wymieszanie czasu, bez uprzedniej informacji, np. w podtytule rozdziału. Sprawia to, że podczas czytania Kiedy ciebie nie ma trzeba być maksymalnie skupionym, żeby zrozumieć o jaką perspektywę i jaki moment na osi czasu w danej chwili chodzi. Dla mnie był to ciekawy zabieg, chociaż wiem, że może wprowadzać wiele zamętu i nietrudno jest się w tym wszystkim pogubić.

Fabuła
Jeśli chodzi o fabułę, to została ona ciekawie rozwinięta. Niejednokrotnie poczynania poszczególnych bohaterów wywoływały u mnie wiele emocji, zarówno pozytywnych, jak i negatywnych, ale nie mogę powiedzieć, że jestem w pełni usatysfakcjonowana. Lisa Jewell ma tendencję do zakańczania wszystkich rozpoczętych wątków, nie twierdzę, że to źle, żeby mnie błędnie nie zrozumieć, ale często zabrakło tu miejsca na pobudzenie własnej wyobraźni, ponieważ stronę lub kilka stron dalej czytelnik ma wszystkie informacje podane na tacy i poza skupieniem się na narracji specjalnie nie musi się wysilać podczas czytania. Można to również traktować na dwa sposoby, bowiem można tę historię pochłonąć w jeden wieczór, ale także szybko o niej zapomnieć, jako że nie pobudziła nas specjalnie do myślenia.

Pióro autorki nie jest złe i z książką spędziłam kilka przyjemnych godzin, jednak zbyt szybkie rozwiązywanie wątków nie jest dla mnie. Nie jestem fanką otwartych zakończeń czy też zostawiania wątków w połowie, ale uwielbiam pracować z książką, doszukiwać się pewnych informacji nie podanych wprost i żałuję, że nie mogłam tego dokonać w tym przypadku. Mimo tego nie skreślam pani Jewell i istnieje spore prawdopodobieństwo, że widząc jej nazwisko przy zapowiedzi nowych książek będę się za nią rozglądać.


Tytuł oryginału: Then She Was Gone
Autorka: Lisa Jewell 
Wydawnictwo: Edipresse
Liczba stron: 304
Moja ocena: 7/10
Za książkę dziękuję Wydawcy!

2 komentarze:

  1. Tematyka nie bardzo mnie zachęca, ostatnio wolę lekkie lektury albo coś w stronę fantasy ;)

    OdpowiedzUsuń

Skoro jesteś już tutaj to naskrob dla mnie parę słów o recenzji/książce. Dziękuję ♥ Motywuje mnie to do dalszego pisania. :)



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...