sobota, 17 lutego 2018

KSIĄŻKA vs FILM: Cudowny chłopak


O Cudownym chłopaku ostatnio jest nieco głośniej w internecie z powodu premiery ekranizacji książki. Nie spotkałam się jeszcze z negatywną opinią ani na temat książki, ani filmu, ale jak jest z różnicami między nimi? Co jest lepsze?

FABUŁA
Głównym bohaterem jest dziesięcioletni Auggie Pullman, który urodził się z rozszczepioną twarzą przez zmutowanie się dwóch genów i ma za sobą 27 operacji. Do tej pory uczył się w domu z mamą, jednak wspólnie z rodziną decyduje się na podjęcie decyzji o rozpoczęciu piątej klasy. Do tej pory wystawiony był jedynie na słowa rodziny i lekarzy, którzy przywykli do jego niezwykłej twarzy, a jak będzie z rówieśnikami?


KSIĄŻKA
W książce przedstawiony jest nie tylko jego punkt widzenia, ale i siostry oraz innych dzieciaków ze szkoły, dzięki temu możemy lepiej poznać nie tylko chłopca, ale również jego najbliższe otoczenie. Odmienność nie jest może specjalnie oryginalnym tematem w literaturze, jednak pomysł R. J. Palacio został dobrze wykorzystany, co czyni tę książkę bardzo ciekawą i inspirującą. Choć to chłopiec gra główne skrzypce, jego siostra również wzbudziła we mnie sympatię i smutek, ponieważ musiała zbyt szybko dorosnąć i tak też była traktowana przez całą rodzinę - jak dorosła, która nie potrzebuje rodziców, która ze wszystkim jest sobie w stanie sama poradzić.
Ciekawe było wplecenie w fabułę różnych sentencji i cytatów, które zapoczątkował wychowawca klasy Auggiego. Jego mottem na wrzesień było: Jeśli możesz dać dowód albo swojej racji, albo dobroci, daj dowód swojej dobroci. W kolejnym miesiącu było to: Czynami wystawisz sobie pomnik.  Doskonale nawiązywały one do treści książki i tego co działo się w życiu poszczególnych osób. Jak dla mnie książka była strzałem w dziesiątkę, ale po jej przeczytaniu postanowiłam sprawdzić czy film jest równie dobry.

FILM
Nie różni się on zbytnio od książki. Zabrakło mi tutaj perspektywy chłopaka Vii - Justina, bo w książce jego postać została ciekawie przedstawiona. W zamian za to otrzymałam mnóstwo dobrych kadrów, świetnie dobraną obsadę i przekonujące kwestie, które doprowadziły mnie do dwukrotnego płaczu. W książce postać Auggiego wzbudzała dużo emocji - od radości, po smutek i żal, jednak Jacob Tremblay zagrał perfekcyjnie i nie byłam w stanie powstrzymać łez. Mottem Auggiego w książce jest to, że każdy człowiek powinien choć raz w życiu dostać owacje na stojąco i zdecydowanie należą się one Jacobowi. Nie zagrał on chłopca, który się nad sobą użala - o nie, nie! Jego postać jest niesamowicie wzruszają, ale równie pogodna i wesoła! Od niego można czerpać pozytywną energię, od niego można się uczyć żartów, ale i postrzegania świata i ludzi z zupełnie innej perspektywy. Oczywiście jedną z ważniejszych rzeczy, które zostają przez chłopca przekazane jest to, by nie oceniać ludzi po wyglądzie, tak jak książek po okładkach. Jest to wszystkim znane z dziada pradziada, a jednocześnie bardzo trudne do wykonania, prawda?
Równie świetnie zagrali Julia Roberts i Owen Wilson grający rodziców chłopca. Znani z wielu filmów o różnej tematyce doskonale poradzili sobie jako rodzice chłopca, który większość życia spędził w szpitalu. Byli idealnie weseli i smutni, motywujący, wspierający i kochający. Ich dwójka zapewniała rodzinie poczucie stabilizacji i miłości. Szkoda tylko, że bardziej nie skupili się na Vii, starszej siostrze chłopca, która również rozpoczynając nową szkołę potrzebowała nieco więcej wsparcia i uwagi. Gdyby jednak to było wyrównane z pewnością film, jak i książka, mogłyby nie być aż tak przekonujące, więc to doskonale rozumiem.



KSIĄŻKA CZY FILM?
Ciężko jest wybrać, gdyż film prawie nie odbiegał od książki. Jednak biorąc pod uwagę to ile emocji wywołały u mnie obie z tych rzeczy, to z minimalną przewagą zwycięża film. Podczas czytania wyobrażałam sobie wszystkie zdarzenia, jednak nie doprowadziły mnie one do łez. Aktorzy podeszli do sprawy bardzo emocjonalnie, więc nie liczyły się tylko ich słowa, a mimika, ruchy i zachowanie. Mimo wszystko bardzo polecam przeczytać książkę a następnie obejrzeć film - lub na odwrót. I jedno i drugie warte jest poznania!

14 komentarzy:

  1. Nie oglądałam filmu i nie czytałam książki. To dopiero przede mną :) ale ciekawe porównanie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Film jeszcze przede mną, a książkę - uwielbiam! Płakałam przy czytaniu jej kilka razy to, co to będzie na filmie! :D

    Pozdrawiam i zapraszam do mnie,
    oliviaczyta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem, że do obejrzenia nie muszę zachęcać :D

      Usuń
  3. widziałam zwiastun filmu i bardzo chcę go obejrzeć!

    OdpowiedzUsuń
  4. Jestem ciekawa i to bardzo, ale najpierw sięgnę po książkę a dopiero potem obejrzę film :D http://whothatgirl.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie mogę się doczekać zarówno książki, jak i filmu. Mam nadzieję, że wkrótce przekonam się na własnej skórze jakie wywołują uczucia :)
    Świetne porównanie!
    Pozdrawiam cieplutko ;* Dolina Książek

    OdpowiedzUsuń
  6. W pon. widzę grają go u mnie w lokalnym kinie, koniecznie muszę się wybrać ! :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Fajne porównanie filmu do książki :) I film musiał być naprawdę niezły, skoro w Twoim rankingu minimalnie wygrał, zazwyczaj jednak ekranizacjom trudno przebić oryginały ;)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń

Skoro jesteś już tutaj to naskrob dla mnie parę słów o recenzji/książce. Dziękuję ♥ Motywuje mnie to do dalszego pisania. :)



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...