niedziela, 11 października 2015

165. Wieczory w Umbrii


"Ból jest zawsze blisko, ale radość także, i jedno, i drugie kręci się nieopodal.  Jednak my jesteśmy skłonni więcej uwagi poświęcić bólowi, jakbyśmy go lubili.
To tak jakby mieć słabość do krnąbrnego dziecka, a nie zwracać uwagi na to, które jest dobre jak chleb i o którym ostatnio przelotnie pomyślało się przedwczoraj."

Chou wraz z mężem przeprowadza się do Orvieto we Włoszech, gdzie poznaje Mirandę. Miranda zaprasza ją na czwartkowe kolacje, które przygotowuje razem z trzema innymi kobietami od wielu lat. Włoszki nie są pozytywnie nastawione do obbcej, ale tolerują jej obecność, bo całkowicie ufają Mirandzie i jej intuicji. Dla czwórki kobiet czwartkowe spotkania i wspólne gotowanie to sposób na odpoczynek od codziennych zmartwień oraz miłe wspominanie. Czy l'Americana odnajdzie się w Umbryjskim Klubie Kolacji Czwartkowych?

Co do tej książki mam dla Was jedną bardzo ważną radę: przed czytaniem radzę się zaopatrzyć w góry jedzenia, bo po przeczytaniu choćby kilku stron zgłodniejecie i to porządnie. Autorka w zachwycający sposób pisze o różnych potrawach i magii ich przyrządzania. Dla Marleny de Blasi jedzenie jest sztuką.
Zaskakująca jest ilość przepisów (z pewnością przepysznych) potraw, głównie włoskich.
Magicznie opisany krajobraz włoskiej miejscowości przenosi nas na czas czytania do Umbrii i nie sposób jest się stamtąd wydostać.

Wbrew powyższemu akapitowi nie jest to książka wyłącznie o gotowaniu. Przy okazji poznawania nowych przepisów dowiadujemy się wiele o każdej z kobiet, które nadzorują pracę Chou i jej pomagają. Każda w końcu opowiada swoją historię życia, która jest zaskakująca i zupełnie nie pasuje do aktualnego wizerunku poszczególnych kobiet.

Książka spodobała mi się i chciałabym poznać inne książki autorki. Jeśli w każdej z jej powieści włoski klimat przenika przez kartki, a zapach potraw czuć w powietrzu podczas czytania, to jestem pewna, że niedługo w mojej biblioteczce powstanie półka Marleny de Blasi, która naprawdę umie pisać. Was również zachęcam do poznania tej historii. Nie chcę nic wymuszać, ale uważam, że jeśli nie przeczytacie "Wieczorów w Umbrii" to wiele stracicie.

Tytuł oryginału: The Umbrian Supper Club
Autor: Marlena de Blasi
Wydawnictwo: Muza
Liczba stron: 414
Moja ocena: 8/10
Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu!

8 komentarzy:

  1. Czytałam już różne opinie na temat tej książki i chyba nie jestem do końca przekonana. Boję się, że będę się nudziła. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się nie nudziłam, ale to kwestia gustu. ;)

      Usuń
  2. Ostatnio brak mi apetytu, to może przy tej lekturze faktycznie coś podjem :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie chcę nic stracić, a włoskie jedzenie uwielbiam, więc w sumie czemu nie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiam wszystkie książki, których akcja dzieje się we Włoszech! Te opisy włoskich krajobrazów, włoskich potraw i samych Włochów... ach czytam i marzę! I w tym przypadku pewnie byłoby tak samo. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Książka czeka na mojej półce. Już czuję, że będę przy niej głodna :)

    OdpowiedzUsuń

Skoro jesteś już tutaj to naskrob dla mnie parę słów o recenzji/książce. Dziękuję ♥ Motywuje mnie to do dalszego pisania. :)



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...