niedziela, 25 listopada 2018

395. Opowiadania bizarne

Parę słów o książkach - blog z recenzjami książek

"Człowiek rodzi się jako bomba różnych potencjałów i czas dorastania nie jest wcale wzbogacaniem i uczeniem się, ale raczej eliminacją kolejnych możliwości. W końcu z dzikiej bujnej rośliny stajemy się czymś w rodzaju bonsai – skarlałą, przystrzyżoną i sztywną miniaturą możliwych siebie."

Opowiadania bizarne już samym tytułem przywodzą na myśl pewną oryginalność, coś czego się na co dzień nie spotyka. Bizarny jest bowiem synonimem słowa dziwny. Jednak czy autorce udało się dokonać niemożliwego i opisać dziwaczność i nadzwyczajność w taki sposób, by zaciekawić odbiorców?

Z piórem Olgi Tokarczuk spotkałam się po raz pierwszy, ale wydaje mi się, że nie ostatni. Fabuła opowiadań była na tyle niespotykana i surrealistyczna, że potrzebuję poznać jakieś jej dzieło, w miarę przyziemne, by ocenić czy z autorką polubiłam się bardzo czy może bardzo bardzo. Tak, autorce mimo dość specyficznych tematów opowiadań udało się do mnie trafić i szczerze żałowałam, że Opowiadania bizarne nie są dużo dłuższe.

Mam wrażenie, że styl pisania Olgi Tokarczuk zmienia się wraz z następującą fabułą - w łagodniejszych opowiadaniach można spokojnie płynąć wśród kolejnych zdań. W tych o nieco bardziej złożonej fabule, autorka zwraca uwagę na najmniejsze szczegóły. Fabuły, nawet pobieżnej, nie mam zamiaru przytaczać, żebyście tak jak ja spokojnie odkrywali kolejne historie i zagłębiali się w nowe światy. Tokarczuk na pewno nie można zarzucić braku wyobraźni, ponieważ o podobnych historiach jeszcze nie zdarzało mi się słyszeć, a trochę tych przeczytanych książek za sobą mam. Nawet jeśli wychodziła z punktu, który mógł wyglądać na początek schematu, to czym prędzej zmieniała bieg historii w taki sposób, że nie dało się go przewidzieć. Pokuszę się nawet o stwierdzenie, że autorka mogłaby pisać naprawdę dobre kryminały z uwagi nie tylko na dbałość o szczegóły czy plastyczne opisy, ale i na brak możliwości przewidzenia dalszej fabuły.

Nie jest jednak tak, że nic Oldze Tokarczuk zarzucić nie mogę, o nie. Jest ona winna mojemu niedosytowi po zakończeniu większości opowiadań, jak również pewnego rodzaju kacu książkowemu. Z wielu historii mogłyby powstać naprawdę dobre książki i prawdziwie żałuję, że nie zostały one bardziej rozwinięte, jednak są to wszystkie moje zarzuty względem autorki. Mam nadzieję, że już niedługo uda mi się poznać inne jej książki i porównać z tymi opowiadaniami pod względem fabularnym, jak i stylistycznym.
Jeśli jeszcze nie znacie twórczości Olgi Tokarczuk, to zachęcam do jak najszybszego nadrobienia, szczególnie, że w ramach akcji czytaj.pl do końca listopada, czyli jeszcze przez kilka dni można poznać dwanaście naprawdę dobrych książek, w tym właśnie Opowiadania bizarne. Kod do rozpoczęcia czytania macie poniżej.

Tytuł oryginału: Opowiadania bizarne
Autorka: Olga Tokarczuk
Wydawnictwo: Literackie
Liczba stron: 256
Moja ocena: 7/10 

Parę słów o książkach - blog z recenzjami książek

6 komentarzy:

  1. Nie miałam styczności z twórczością autorki, ale może za jakiś czas to się zmieni :) Może nie jestem fanką opowiadań, ale ten zbiór bym przeczytała :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie przepadam za opowiadaniami. Dopiero się w sumie też do nich przekonuję, więc kto wie, w przyszłości może sięgnę :)
    http://whothatgirl.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Tokarczuk czytałam tylko ,,Szafę" :)

    OdpowiedzUsuń

Skoro jesteś już tutaj to naskrob dla mnie parę słów o recenzji/książce. Dziękuję ♥ Motywuje mnie to do dalszego pisania. :)



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...