piątek, 27 stycznia 2017

259. Ścieżki nadziei


"Gdy nie masz dokąd pójść, ruszaj w drogę."
Alan Christoffersen, po śmierci żony, utracie pracy i domu, wyruszył w pieszą podróż po Ameryce. Jego planem było zwiedzić ją od jednego końca do drugiego. Mężczyzna spotkał na swojej drodze ludzi, którzy odmienili jego życie, pomogli mu i okazali mnóstwo dobra i ciepła, a także przekonali o sile przyjaźni. Niestety przekorny los postanowił poddać Alana kolejnej próbie, przez którą musiał przerwać swoją wędrówkę. Czy uda mu się pokonać przeszkody, zamknąć za sobą przeszłość i odnaleźć szczęście?

Głównego bohatera zaczęłam podziwiać już od pierwszych stron. Mało kto ma odwagę wyruszyć w taką podróż. Okazał się też bardzo silną osobą, gdyż przeżył wiele, a mimo tego jakoś się trzymał. Mimo zakrętów na swojej drodze życia nie poddawał się i inspirował innych swoimi dziennikami.

Podróż Alana jest symbolem zostawienia za sobą problemów związanych z przeszłością. Wędrówka miała charakter ucieczki od życia, dzięki niej mężczyzna poszukiwał sensu istnienia i stawiał czoło wszystkiemu. Nasze życie również jest wędrówką, która nie zawsze ma przed sobą proste drogi, jednak nie można się poddać! Nie zawsze wszystko może iść po naszej myśli, częstsza może być droga pod górę niż z górki, jednak nie można na to narzekać, bo po burzy zawsze wychodzi słońce. W końcu jeśli zmierza się na szczyt, oczywista jest droga pod górę. ;)

"Korzenie drzewa rodzinnego często są bardziej poskręcane niż jego gałęzie."

Nie czytałam poprzednich tomów i choć nie potrzebne mi to było do zrozumienia fabuły, to żałuję. Z chęcią poznałabym lepiej tego bohatera (i jego bliskich). 
Fabuła książki jest pełna opisów pięknych krajobrazów, wartościowych uwag i całego mnóstwa cytatów, którymi mam ochotę obkleić cały pokój!

"Ścieżki nadziei" to opowieść zawierająca wiele ważnych dla każdego tematów. Porusza tematy miłości, śmierci, przyjaźni, a także poszukiwania własnego ja i sensu życia. Autor świetnie dograł to z fabułą tworząc ciekawą książkę, która zostawia coś po sobie w sercach czytelników. Dodatkowo ciekawym faktem jest to, iż autor również wybrał się  w taką podróż - co prawda nie piechotą, a samochodem.

"Miotając się w oceanie łez, musimy uważać, aby nie utopić tych, którzy próbują nas uratować."

Autor operuje lekkim piórem, pisze ciekawie, a w swoją pracę przelewa spore dawki emocji, zarówno pozytywnych, jak i negatywnych. "Ścieżki nadziei" przeczytałam jednym tchem i nie wiem nawet kiedy dotarłam do końca historii. Bohaterowie stworzeni są nie w sposób idealizujący, mam wrażenie, że są prawdziwi. Może gdzieś tam hen za wodą jest ktoś taki jak Alan? Może spotkałam już taką osobę?
Nie pozostaje mi nic innego jak polecić wam tę książkę. Nie trzeba czytać poprzednich tomów, by historia was porwała.


"-Przeszłość to dobry doradca, ale słaby król.
-Co to znaczy?
-To znaczy, że dobrze wyciągać wnioski z przeszłości, ale nie należy dawać jej się zdominować. W przeciwnym razie człowiek wykorzystuje dziś, aby toczyć wczorajsze boje, i przegapia obietnice jutra."

Tytuł oryginału: Walking On Water
Autor: Richard Paul Evans
Seria: Dzienniki pisane w drodze (#5)
Wydawnictwo: Między słowami
Liczba stron: 304
Moja ocena: 8/10
Za książkę dziękuję Wydawnictwu!


Dodatkowo dzięki temu linkowi:  http://www.znak.com.pl/nadzieja macie możliwość tańszego zamówienia książki! Zachęcam!

2 komentarze:

  1. Bardzo lubię książki tego autora, ale tej jeszcze nie czytałam, a widzę że muszę nadrobić :)

    OdpowiedzUsuń

Skoro jesteś już tutaj to naskrob dla mnie parę słów o recenzji/książce. Dziękuję ♥ Motywuje mnie to do dalszego pisania. :)



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...